Jak trafiliśmy na oliwę, którą produkuje jedna rodzina od 300 lat
Kolejne wakacje znów zaplanowaliśmy na Krecie. Ta wyspa całkowicie nas urzekła zabytkami, najpiękniejszym kolorem wody, jaki kiedykolwiek widzieliśmy i oczywiście kuchnią, dla której według nas naprawdę warto tam wracać.
Tym razem, oprócz wypoczynku, mieliśmy też konkretny cel: znaleźć miejsce, w którym kupimy prawdziwą kreteńską oliwę w większej ilości, tak aby móc używać jej na co dzień w domu w Polsce. Wiedzieliśmy, że transport z wyspy może być wyzwaniem, ale byliśmy gotowi ponieść ten koszt tylko po to, żeby mieć w domu oliwę, której jakość naprawdę robi różnicę.
Zamówiliśmy 10 litrów w niewielkim, lokalnym sklepiku specjalizującym się w sprzedaży regionalnych produktów, głównie oliwy. Właścicielka bez problemu zorganizowała wysyłkę kurierem prosto do naszego domu w Polsce. I jak to często bywa, od słowa do słowa, okazało się, że sprzedawana tam oliwa pochodzi z rodzinnej produkcji, która trwa nieprzerwanie od ponad 300 lat, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Niestety rok, w którym robiliśmy większe zakupy, był wyjątkowo trudny i suchy. Zbiory były mniejsze, a ceny oliwy rosły praktycznie z dnia na dzień. Tydzień, który chcieliśmy poświęcić na zastanowienie się nad większym zamówieniem, sprawił, że cena wzrosła o kilka euro za litr. Po rozmowach i negocjacjach zdecydowaliśmy się jednak kupić i była to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęliśmy.
Naszą oliwę próbowali wszyscy: rodzina, przyjaciele, znajomi. Nigdy nie usłyszeliśmy złej opinii. Wręcz przeciwnie, zachwyty były na porządku dziennym. To było tak miłe, że przy kolejnym zamówieniu musieliśmy kupić oliwę nie tylko dla siebie, ale też dla części rodziny i znajomych.
Wtedy pojawiła się myśl: skoro ta oliwa jest tak smaczna, zdrowa, pochodzi bezpośrednio od producenta i wszystkim tak bardzo smakuje może warto podzielić się nią z szerszym gronem odbiorców? Tak narodził się pomysł, aby zacząć oferować ją również innym.
Bo nic nie daje takiej satysfakcji, jak polecanie naprawdę świetnego produktu i słuchanie pozytywnych opinii od ludzi, którzy wydali na niego własne pieniądze.
Pojechaliśmy więc ponownie na Kretę, tym razem już z umówionym spotkaniem u producenta. Jak miło było być u nich w domu, porozmawiać, zjeść wspaniałe lokalne potrawy i poznać Manolisa, Eirini oraz ich małego synka osobiście. To było niezwykle ważne spotkanie, które jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że chcemy z nimi współpracować.
To wspaniali ludzie, trochę jak my, Polacy, z sercem na dłoni, jeśli komuś zaufają. Sprzedawanie ich produktów w Polsce nabrało dla nas jeszcze większego sensu.
I tak powstała ta historia. My możemy oferować w Polsce świetną, zdrową i naturalną oliwę, a Manolis i Eirini mogą dzielić się efektami swojej wielopokoleniowej pracy z nowymi klientami. I oby tak zostało.